Instagram

sobota, 26 lipca 2014

Sinister.....

Dzisiaj recenzja horroru, który wczoraj wbił mnie w fotel -,,SINISTER'' .Film jest z 2012 roku i przyznam, że dość łatwo jest domyślić się, iż jego twórcą jest producent serii ,,Paranormal Activity '' oraz scenarzysta i reżyser ,,Egzorcyzmów Emily Rose", dalsza ocena później.


Można powiedzieć, że fabuła dość klasyczna - nawiedzony dom. Niegdyś znany pisarz przeprowadza się wraz z rodziną do domu, w którym została zamordowana prawie cała rodzina, a jedno z 3 dzieci (Stephanie) zostaje uznane za zaginione. Ellison zataja przed swoją niczego nieświadomą rodziną straszną przeszłość domu i skupia się na pisaniu książki dotyczącej tej rodziny i tego co się z nią stało.

Niedługo po wprowadzeniu się do domu pisarz znajduje na strychu pudło z nietypową zawartością.



W pudełku znajdowały się taśmy z nagraniami zawierającymi sceny z życia 5 rodzin, każda z taśm zakończona nagraniem morderstwa na członkach tych rodzin. Jest na nich też sfilmowana rodzina w której domu mieszka pisarz . Ellison zaczyna badać losy tych rodzin i zaczyna zauważać podobieństwa - w każdej rodzinie jedno z dzieci zaginęło.
Na dodatek na każdym z filmów w tle jest tajemnicza postać.

W domu zaczynają dziać się dziwne rzeczy....

Moim zdaniem film jest mało dynamiczny, ale za to nieprzerwanie trzyma w napięciu. Muzyka odpowiada za 90 % nastroju w filmie. Gra aktorska na bardzo dobrym poziomie, a fabuła jest bardzo spójna. Ciekawy jest wątek tajemniczej postaci,o której nie mogę więcej napisać żeby nie spoilerować :) 
Horror oceniam na 8/10 


Dodaje link do muzyki z filmu (warto posłuchać, daje niesamowity klimat) oraz link do zwiastunu :)


https://www.youtube.com/watch?v=-zf5eO3dLpA

czwartek, 3 lipca 2014

Frankenweenie

Ostatnio obejrzałam genialną bajkę Tima Burtona pt: ,,Frankenweenie''. Motyw prowadzący zaczerpnięty został z powieści Mary Shelley ,,Frankenstein'' (Młodzieniec-Viktor Frankenstein chce wygrać ze śmiercią i ożywia zbudowane przez siebie monstrum itp... to tak w skrócie, polecam obejrzeć film z 1994 lub przeczytać książkę :P ).

Akcja dzieje się w prowincjonalnym miasteczku.
Viktor jest młodym chłopcem: chodzi do szkoły, interesuje go nauka, lubi eksperymentować. Całe dnie spędza na strychu w towarzystwie swojego jedynego przyjaciela - psa Sparkiego.
Pewnego dnia koleżanka (wróżąca z odchodów swojego kota:P) przepowiedziała, że coś się wydarzy w jego życiu.

Niestety miała racje i w skutek nieszczęśliwego wypadku jego piesek umiera.Chłopiec nie może pogodzić się z jego odejściem.


W końcu postanawia wszelkimi sposobami przywrócić swojego psa do życia.


I udaje mu się to : )

Jednak musi zachować to w tajemnicy. Niestety sekret wychodzi na jaw i .... nie powiem co będzie dalej :)

Igor -chłopiec który dużo namiesza w tej historii.
 Nauczyciel, który zainspirował Viktora


Bajka jest czarno-biała, a animacja jest wykonana z niezwykłą dbałością o szczegóły, co daje naprawdę niesamowity efekt. Łatwo można poznać że reżyserem jest Burton. Przez postać Igora i Dziewczynki z kotem bajka możne przypominać czarną komedie, jednak główny wątek wywołuje u  widza nieustające uczucie wzruszenia. Sama na końcu płakałam. Mimo, ze motyw przywrócenia do życia jest dobrze znany, to momentami zwroty akcji mnie zaskakiwały .

Daje tej bajce ocenę 9,5/10. 0,5 odjęłam bo miałam wrażenie że bajka jest dosyć okrojona, ale to może tylko moje prywatne odczucie.

A oto efekty ostatniej sesji zainspirowanej tą bajką :)




 Zdjęcie zainspirowane sceną ożywienia Sparkiego :P


Na zakończenie dodaje zwiastun i piosenki których słuchałam pisząc tego posta :)

https://www.youtube.com/watch?v=G-afxWg0vQM
https://www.youtube.com/watch?v=b54K5riybAw
https://www.youtube.com/watch?v=o2luLW-9ySw

piątek, 20 czerwca 2014

Nevermore.....

Sesja zbliża się ku końcowi, więc wreszcie znalazłam czas na ucieczkę w poezję.
Dzisiaj  sięgnęłam po mój ulubiony poemat Edgara Allana Poego  - ,,Kruk''
Dało mi to inspiracje  do zrobienia czegoś ,,twórczego''.




 Raz w północnej, głuchej dobie, gdym znużony siedział sobie

Nad księgami dawnej wiedzy którą wieków pokrył kurz -

Gdym się drzemiąc chylił na nie, usłyszałem niespodzianie

Lekkie, ciche kołatanie, jakby u drzwi moich tuż.

"To gość jakiś - wyszeptałem. - Puka snadź przy drzwiach mych tuż;

Nic innego chyba już." 
 
 
Ach - pamiętam, jakby wczora - była przykra grudnia pora,

Głownie mrąc to cień rzucały, to blask jakichś krwawych zórz.

Tęsknom czekał, by świt biały błysł, bo księgi nie sprawiały

Ulgi mej boleści stałej, odkąd znikł mój anioł stróż,

Dziewczę słodkie, które dzisiaj zwie Lenorą anioł - stróż...

Tu bez nazwy ona już!
 
 
 
Strach zdejmował mnie nieznany, pełen grozy niezbadanej,

Kiedy u drzwi zaszeleścił purpurowy kotar plusz;

By ukoić serca trwogę, rzekłem sobie: "Pojąć mogę:

To podróżny - zgubił drogę - zbłąkał się śród śnieżnych wzgórz.

W drzwi me puka, zbłądziwszy pośród białych śnieżnych wzgórz."

Więc nabrawszy męstwa wstałem, z ugrzecznieniem mówiąc całem:

"Panie albo pani, błagam, nie obrażaj się ni chmurz,

bo zasnąłem ze zmęczenia, a twe lekkie uderzenia

w drzwi mojego tu schronienia nie zbudziły mnie. Więc cóż

w tym dziwnego, żem nie słyszał?" Tu otwarłem drzwi - i cóż?

Ciemność w krąg - nic więcej już.
 
Patrząc w mrok ten na wsze strony, stałem trwożny i zdumiony,

Rojąc mary, jakich dotąd głąb nie znała ludzkich dusz.

Lecz milczenie głuche trwało, ciszy nic nie przerywało,

Tylko lekki szept nieśmiało drgnął: "Lenora?" - gdzieś tuż ,tuż.

Tom ja szepnął i - "Lenora!" - wyszemrało echo tuż.

Tylko to, nic więcej już.



Powróciwszy do pokoju, w niesłychanym już rozstroju,

Posłyszałem znów stukanie, jakby gdzieś przy ścianie wzdłuż.

"Pewnie - rzekłem - coś kołacze w okno; wiatry snadź tułacze?

Zaraz, co jest, zobaczę, nie bij, serce, ni się trwóż.

Tak to wiatr - nic więcej już!"
Otworzyłem okno zatem... Szumiąc skrzydły, z majestatem,

Wleciał ciężko kruk wspaniały, jakby czarny piekieł stróż.

Nie pozdrowił mnie ukłonem, okiem powiódł w krąg zamglonem

I siadł z pańskim jakimś tonem pośród dwóch kamiennych kruż.

Na pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych kruż.

Usiadł tam - nic więcej już.
Ptak ten sprawił, że przy całem rozsmętnieniu mem musiałem

Rozśmiać się z poważnej nader jego miny: "Tyś nie tchórz,

Widzę, stary, chmurny ptaku, co - choć piór już ani znaku

Na twym czubie - szukasz szlaku śród posępnych nocy mórz?

Mów, jak zwą cię na plutońskim brzegu czarnych nocy mórz?"

Kruk rzekł na to: "Nigdy już"
Zadziwiłem się nielada, że ptak tak wyraźnie gada,

Chociem jego odpowiedzi nie mógł pojąć ani rusz,

Boć to przyzna nawet dziecię, że nikt z ludzi dotąd w świecie

Nie oglądał chyba przecie ptaka przy drzwiach izby tuż.

Ptaka, co by przed nim usiadł na popiersiu przy drzwiach tuż,

Z takim mianem: "Nigdy już."



Ale Kruk ten z łysą głową wyrzekł tylko jedno słowo,

Jak ci, którzy w jeden wyraz całą głąb wlewają dusz.

Potem milczał znów nieśmiele, pióro mu nie drgnęło w ciele,

Aż gdym szepnął: "Przyjaciele opuścili mię śród burz.

I on też ze dniem mię rzuci, jak Nadzieję pośród burz."

Ptak mi odrzekł: "Nigdy już!"
Zadziwiony niewymownie odpowiedzią tak stosownie

Wyrzeczoną: "Widać - rzekłem - umie tylko to. A nuż

Dar to pana, co w niewoli poznał tylko to, co boli,

I w swe pieśni jął powoli echa kłaść przeżytych burz,

Aż pieśń każda w smętnej zwrotce brzmiała niby echo burz:

"Nigdy, nigdy, nigdy już!"



Lecz, że w rozsmętnieniu całem wciąż się z Kruka śmiać musiałem,

Przysunąłem miękki fotel na wprost ptaka, do drzwi tuż,

I usiadłszy nań co żywo, jąłem myśli snuć przędziwo,

Co to stare, chmurne dziwo, czarne jakby piekieł stróż -

Co ten ptak złowróżbny, groźny, czarny jakby piekieł stróż -

Mniemał kracząc: "Nigdy już!"

Myśląc, czego to oznaka, nie mówiłem nic do ptaka,

Który swe płonące oczy w serce wbijał mi jak nóż.

Tak siedziałem, wsparłszy głowę o poduszki fioletowe,

A blask lampy światło płowe lał na ich matowy plusz.

Ach, niestety, O n a  o ten fioletowy, miekki plusz

Skroni swej nie oprze już!



Wtem powietrze się zamgliło, jakby wkoło się dymiło

Sto anielskich trybularzy, tchnących słodką wonią róż.

"Bóg na bóle, co trapiły serce, lek ci zsyła miły -

zawołałem - zbierz swe siły i wspomnienia cięzkie zgłusz,

wdychaj lek ten i wspomnienia o Lenory stracie zgłusz!"
 
Kruk zakrakał: "Nigdy już!"
 
 
"Zły wróżbiarzu - rzekłem - ptaku czy czarciego sługo znaku!

Czy cię szatan przysłał tutaj, czy pęd wściekły zagnał burz

Na brzeg smutku i boleści, gdzie żal tylko pustka mieści,

Gdzie noc każda zgrozę wieści - powiedz, błagam, wzrusz się wzrusz!

Jestże, j e s t  ż e  balsam w Gilead? - powiedz, powiedz, wzrusz się,

wzrusz!"

Rzekł Kruk na to: "Nigdy już!"



"Zły wróżbiarzu - rzekłem - ptaku czy czarciego sługo znaku!

Na to niebo, co nad nami, i na Pana ziemi, mórz,

Powiedz duszy mej zbolałej, czy w Edenie szczęścia, chwały

Znajdzie dziewczę, które biały zwie Lenorą anioł - stróż,

Dziewczę święte, słodkie, które zwie Lenorą anioł - stróż?"

Kruk mi odrzekł: "Nigdy już!"
 

"Niech to będzie pożegnanie - krzyknę - ptaku czy szatanie!

Precz na burzę, na plutońskie brzegi czarnych nocy mórz!

Niech mi żadne czarne pióro nie przypomni, jak ponuro

Mroczysz wszystko kłamstwa chmurą! Ruszże się

Wyjmij dziób z mojego serca - i rusz się z nade drzwi, rusz!

Kruk mi odrzekł: "Nigdy już!"



I kruk wcale nie odlata, jakby myślał siedzieć lata

Na Pallady biuście przy drzwiach, pośród dwóch kamiennych kruż,

Krwawo lśni mu wzrok ponury, jak u diabła, spod rzęs chmury

Światło lampy rzuca z góry jego cień na pokój wzdłuż,

A ma dusza z tego cienia, co komnatę zaległ wzdłuż,

Nie powstanie - NIGDY JUŻ!
 


poniedziałek, 2 czerwca 2014

To wash away the feeling of pain

Od paru dni nie widzę słońca i sądzę ,że po części to może być przyczyną mojej parodniowej depresji. Chodzę smutna kieleckimi ulicami, mijam smutnych ludzi, gdzie znaleźć odrobinę dobrej energii ?

Nie ma czasu by uciec w poezje i książki, sesja się zbliża i trzeba pracować....

W chwili czasu wolnego przeglądałam swoje zdjęcia z sesji z przed roku. Wtedy byłam w podobnym nastroju, ale wtedy mieszkałam w domu rodzinnym i miałam przyjaciół pod ręką. Teraz jestem daleko od domu i moją pociechę stanowi stojące w pokoju pianino....

No ale co może dać narzekanie? Nic, sprawia jedynie to, że człowiek myśli o tym co jest nie tak.

Jeżeli się myśli o smutku to warto pomyśleć o tym, że po nim zawsze następuje radość. Chociaż moim zdaniem uczucie smutku dobrze jest leczyć smutnymi molowymi piosenkami- Smutek leczyć czymś smutnym -Smutek leczyć smutkiem.....

Hmmmmm

Ta myśli filozoficzna zapewne mnie dokądś zaprowadzi, ale dokąd? Tego jeszcze nie wiem dlatego wrócę do zdjęć :)

Temperatura w czasie której robiłam te zdjęcia : 0^C, byłam potem chora 2 tygodnie, ale liczę że efekt był tego wart :) Do zdjęć dołączam fragmenty piosenki Within Temptation  :)


Lost in the darkness, hoping for a sign


 Living in agony cause I just do not know
Where you are.


 I'll find you somewhere.
I'll keep on trying until my dying day.


Wherever you are, I won't stop searching.



https://www.youtube.com/watch?v=d6QE4EJrIFc&feature=kp
https://www.youtube.com/watch?v=IR_mBh5mqok
https://www.youtube.com/watch?v=Y05upFxrws4

niedziela, 25 maja 2014

A Moment for Dreaming in an Unfortunate Week

Są  chwile, dni, tygodnie, miesiące w czasie których prześladuje nas pech. Mój tydzień był jednym wielkim pechem, a w szczególności 2 dni: poniedziałek i czwartek. Zacznę od początku.

W poniedziałek rano wyjechałam na studia do Kielc. Z trudem dotarłam na pierwsze zajęcia, na których pisałam egzamin (przynajmniej go zaliczyłam :) ). Przez wiele godzin chodziłam z wielką podróżną torbą on sali do sali, następnie busem z przesiadkami dotarłam do mieszkania. Z tego miejsca dziękuje Magdzie która pomogła mi donieść bagaż na przystanek <3

Przed samymi drzwiami zorientowałam się, ze klucze zostały w Grójcu....Cóż miałam robić, poszłam na PKP i wyruszyłam w długa podróż z przesiadkami do domu. Ucierpiały moje plecy, moje ręce, moje nogi, moja głowa, ale jakoś dotarłam.

We wtorek poszłam do lekarza, bo znowu miałam ogromny ból pleców, dostałam skierowania na badania do szpitala i  2 dni zleciały mi na na ich robieniu, całe szczęście pani doktor dała mi zwolnienie z zajęć.

W czwartek chciałam wrócić na jeden dzień do Kielc, żeby być na piątkowych zajęciach, których nie mogłam ominąć. Wsiadłam do autobusu, kupiłam bilet, rozsiadłam się na fotelu i wydawało mi się, że czeka mnie kolejna 3 godzinna podróż. Los znowu ze mnie zakpił :/ gdy autobus wyjechał  z mojej miejscowości otrzymałam wiadomość iż nie ma piątkowych zajęć....:O  wysiadłam na następnym przystanku i wróciłam do domu innym autobusem.....ucierpiał mój portfel i moja duma....

Poddenerwowanie towarzyszyło mi w trakcie całego pechowego tygodnia, na szczęście znalazłam  chwile na odreagowanie wszystkich nerwów. Parę zdjęć na łonie przyrody (w moim ogródku za domem :P ) relaksuje ;)

Lady of  May :)

 Mała zabawa w photoshop :)
 Trochę słodkości, dla małej radości :)
 Kocham ten pierścionek *-*
 Dzieło mojej siostry:)



 http://www.youtube.com/watch?v=L61pU9TYOrs

poniedziałek, 19 maja 2014

What happened in my hometown ? :)

W ten weekend kolejny festyn:D! Odbywa się on co roku w mojej rodzinnej miejscowość- w Grójcu.
Nazywa się on ,,Święto Kwitnących Jabłoni'' :)  trwa 2 dni (sobotę i niedziele).

Co roku występują bardziej lub mniej znani artyści (lub celebryci :( ).


Bardziej niż dla muzyki chodzę tam dla ludzi. Można tam spotkać wielu znajomych, po przechadzać się po straganach, skorzystać z atrakcji na Wesołym Miasteczku :D

W sobotę spędziłam czas głównie z Michałem :* Oczywiście nie obyło się bez sweet fotek:D

Pierwszą połowę niedzieli spędziłam na komunii i rodzinnym obiedzie, strasznym przeżyciem było dla mnie zrywanie się rano, żeby zdążyć na mszę o 9:30.

Po obiedzie poszłam z Michałem oraz grupą znajomych na festyn :D 

Stan przed wyjściem na sobotnią imprezę :)

Niedzielna wata cukrowa *-*

Dochodzenie do siebie:D 

Jako, że moja znajoma dorabia na malowaniu twarzy dzieciom oraz robieniu tatuaży z henny załapałam się na mały tattoo :D


NA zakończenie parę niewyraźnych fotek z telefonu :)



środa, 14 maja 2014

The Fall Within...

Dzisiaj cały dzień słucham jednej piosenki norweskiego zespołu Sirenia. Zespół ten łączy w swoich utworach elementy muzyki poważnej, metalu symfonicznego, gothic metalu oraz innych gatunków. 



Muzyka tego zespołu relaksuje mnie w bardziej zabiegane i męczące dni, niestety dzisiejszy dzień do takich należał...

Od paru dni się nie wysypiam, a gdy w końcu mam okazje się wyspać zawsze mnie ktoś obudzi:/ niestety dla mnie, mam okropnie lekki sen.

Piosenka nosi tytuł ,,The Fall Within'' (Wewnętrzny kres)

 One moment I froze in life
I tried to grasp the time
That moment ceased to be
revealed my destiny

Once you were a shining star
I've watched you from the fields afar
The brightest of them all
descend to face its fall





 How can I sleep?
when I don't know whether I live or dream
And how can I weep?
when I don't know if the pain I feel is real

I stand upon the fall
I'm giving in on all
I watch the sun's decline
for one last closing time

The sundown share my thoughts of you
The winter moon bewail you too
You still remain to me
a pending mystery



 Voices are calling beyond the dawn
where life and dream seems as one
Moments and aeons pass before your eyes
while you stand frozen in life
Years all have passed now, since you gave in
on the world of living
Awaiting your strength there, upon the fall
to put an end to it all...





A o to najlepsze tłumaczenie tej piosenki jakie czytałam :)


Zamarłam w niebycie raz
Pragnęłam pojąć czas
Ta chwila... pustki głos
Wyjawił mi mój los...

Niczym gwiazda, niegdyś Ty
Z daleka przyświecałaś mi
Lśniąca pośród gwiazd
Runiesz gubiąc blask...

Jakże mogę spać?
Kiedy nie wiem czy żyję, czy śnię...
Jak łzy smutku lać?
Czy złudzeniem jest ten ból co trawi mnie?

Mój koniec jest tuż tuż
Nie zważam na nic już
Spoglądam słońcu w twarz
Ten ostatni raz...




Krwawy zmierzch me myśli zna
Zimowy sierp w żałobie trwa
Jesteś dla mnie wciąż
Tajemniczą grą

Jakże mogę spać?
Kiedy nie wiem czy żyję, czy śnię...
Jak łzy smutku lać?
Czy złudzeniem jest ten ból, co trawi mnie?

Słuchaj głosów, uciekaj w mrok
Gdzie jak we śnie każdy krok
Chwile i wieki, przemija czas
Gdy w zawieszeniu tym trwasz

Już tyle lat, odkąd rzuciłaś
Świat, którego nienawidziłaś
Odnajdziesz siłę na skraju dróg
By minąć śmierci próg...




*Paznokcie, to dzieło kosmetyczki, którym bardzo chciałam się pochwalić :)
https://www.youtube.com/watch?v=Su7Ew4kCFMk